O ruiny w tamtym Krakowie jeszcze nikt nie zadbał,kamienice są odrapane, a w ogromnej kałuży na jezdni bawią się dzieci, których nikt nie strofuje. Chociaż to lata 80. i 90., niektóre z tych scen mogłyby się dziać tuż po wojnie. A jednak tamten Kazimierz ma coś, czego dzisiejszemu już brak – robi wrażenie małej wioski, gdzie wszyscy się znają, gdzie bez problemu można wypuścić dziecko bez nadzoru. To dzielnica z innego świata, innej rzeczywistości, chociaż miejsca ze zdjęć Jerzego Szota odnaleźć dosłownie za oknem.

Pokazując te zdjęcia w Barawinko, w miejscu, które powstało tam, gdzie kiedyś szyldy zapraszały do sklepu u Wojtka i punktu naprawy radioodtwarzaczy, chcemy zwrócić uwagę na zmianę, która dokonała się w mieście w ciągu ostatniego ćwierćwiecza. Zdjęcia Szota doskonale pokazują i to, co się na Kazimierzu zmieniło i pełną energii dzielnicę, którą pozostał do dziś. Trzeba było wielu lat uważnego patrzenia na okolicę, żeby stworzyć tak udaną syntezę minionej rzeczywistości.

Martyna Nowicka 

Wszystkie fotografie na stronie objęte są prawami autorskimi. Kopiowanie i wykorzystywanie jest możliwe tylko za zgodą autora. Kontakt: Jerzy Szot, art@jerzyszot.com